Aktualności

Dwaj sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zgłosili odrębne zdanie do wyroku Trybunału

Dodano: 17 lipca 2012

Zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego zgłosili dwaj sędziowie - jednym z nich był Andrzej Wróbel.

"Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy o TK, zgłaszam zdanie odrębne do pkt 6, pkt 9, 10, 11, pkt 17, 18, 19, 20 wyroku TK z dnia 11 lipca 2012 r. w sprawie
K 8/10. Przedstawiam jedynie zasadnicze motywy tego zdania odrębnego.

Otóż po pierwsze, u podstaw rozstrzygnięcia TK w niniejszej sprawie legło, moim zdaniem, błędne przekonanie o statusie prawnym PZD, które zaważyło na tym rozstrzygnięciu. Otóż z przepisów ustawy wynika jednoznacznie, że PZD zgodnie z uznanym przez Trybunał za niekonstytucyjny przepisem art. 25 ust. 1 ustawy jest ogólnopolską, samodzielną i samorządną organizacją społeczną powołaną do reprezentowania i obrony praw i interesów swych członków wynikających z użytkowania działek w rodzinnych ogrodach działkowych. Dla mnie nie ma żadnych wątpliwości, że PZD jest trwałym zrzeszeniem osób-użytkowników działek, którzy stają się członkami tego zrzeszenia na zasadzie dobrowolności. Prawo polskie nie zabrania bowiem tworzenia innych organizacji zrzeszających działkowców, do których może przystąpić każdy. Więcej, PZD nie jest zrzeszeniem przymusowym, w tym sensie, jakim są nimi samorządy zawodów zaufania publicznego. Okoliczność, że to zrzeszenie zostało utworzone na podstawie ustawy, w niczym nie zmienia charakteru prawnego PZD jako zrzeszenia, i to chcę podkreślić wyraźnie, którego członkowie i samo zrzeszenie korzystają z wolności gwarantowanej art. 58 ust. 1 Konstytucji RP.

Po drugie, jest to zrzeszenie, które podlega w zakresie nieuregulowanym ustawą, Prawu o stowarzyszeniach, co wynika moim zdaniem, z niebudzących żadnych wątpliwości interpretacyjnych, przepisów art. 7 ust. 1 i 3 Prawa o stowarzyszeniach. Oznacza to między innymi, że wbrew stanowisku większości, PZD podlegało nadzorowi organu właściwego w sprawach nadzoru nad stowarzyszeniami. Okoliczność, że ten nadzór nie był praktycznie wykonywany, z przyczyn leżących po stronie właściwego organu, w żadnym razie, moim zdaniem, nie może być wykorzystywany jako argument na rzecz tezy, że PZD pozostaje poza nadzorem administracji samorządowej lub (samo)rządowej.

Po trzecie, PZD jest zrzeszeniem, które realizuje legitymowane i obiektywnie uzasadnione cele społeczne, m.in. te cele, które zostały określone w art. 3 ustawy, a które nie zostały zakwestionowane przez Trybunał. Należy przy tym z naciskiem podkreślić, że w wypadku PZD nie chodzi w żadnym razie o zlecanie przez władzę publiczną wykonywania temu zrzeszeniu pewnej części zadań publicznych, lecz jedynie o to, że PZD realizuje te, podkreślam, legitymowane i obiektywnie uzasadnione cele społeczne.

Po czwarte, PZD, jako osoba prawna, jest podmiotem praw majątkowych, w tym własności użytkowania wieczystego i innych ograniczonych praw rzeczowych, które podlegają ochronie na podstawie art. 64 Konstytucji. Moim zdaniem Trybunał nie wykazał, dlaczego przepisy ustawy dotyczące praw majątkowych są niezgodne z przepisem art. 64 Konstytucji ani też nie uzasadnił, dlaczego własność gminna, jako rodzaj własności publicznej, która ze swej strony, ze swej istoty, ma służyć realizacji takich legitymowanych celów publicznych, jakie są realizowane przez PZD, zasługuje na silniejszą konstytucyjnie ochronę niż własność niepublicznego zrzeszenia, jakim jest PZD.

Po piąte, każde prawo konstytucyjne, w tym prawo własności i inne prawa majątkowe oraz wolność zrzeszania się podlegają ograniczeniu, określone w art. 31 ust. 3 Konstytucji, tymczasem Trybunał rezygnuje całkowicie z przeprowadzenia testu proporcjonalności, co moim zdaniem było koniecznie niezbędne do wykazania, że uprzywilejowanie ustawowe PZD, w stosunku do innych organizacji zrzeszających działkowców, zwane w uzasadnieniu ustnym -moim zdaniem nieprawidłowo - monopolem, nie ma racjonalnego usprawiedliwienia. W tej sytuacji uznanie niekonstytucyjności przepisów wskazanych w niniejszym zdaniu odrębnym uważam za arbitralne.

Po szóste, skutkiem pośrednim niniejszego wyroku, jest w istocie likwidacja PZD. Uważam, że brak jest jakichkolwiek konstytucyjnych przesłanek do wydania orzeczenia tak dalece ingerującego w konstytucyjne prawa zrzeszenia zrzeszającego kilkaset tysięcy członków. W toku postępowania przed TK, nie wykazano bowiem, aby po pierwsze PZD realizował cele niezgodne z Konstytucją RP lub ustawą, po drugie, że struktura organizacyjna PZD nie odpowiadała zasadom demokratycznym, w szczególności, by wykluczała ona możliwość swobodnego wyrażania woli przez członków Związku lub była oparta na bezwzględnym posłuszeństwie członków wobec władz Związku, a tylko takie ustalenia, moim zdaniem, mogłyby stanowić podstawę do stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów stanowiących podstawę istnienia PZD. W każdym razie, moim zdaniem, stan konstytucyjności można było z powodzeniem osiągnąć przez zastosowanie mniej drastycznych środków niż rozwiązanie PZD w obecnym ustawowym kształcie, tym bardziej, ze niektóre uprawnienia PZD, składające się na tzw. monopol PZD, służyły w istocie ochronie praw zrzeszonych w nich osób i zachowania nienaruszonej struktury ogrodów działkowych, których istnienie, samo w sobie, nie zostało zakwestionowane przez Trybunał.

To są zasadnicze motywy mojego zdania odrębnego".

(materiał spisany na podstawie ustnego przekazu)

Zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego zgłosił także sędzia Marek Kotlinowski.

"Na podstawie stosownych przepisów zgłaszam zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 8/10 do punktów 1-24. Przedstawię jedynie generalia sposobu mojego myślenia z uwagi na brak czasu.

Oceniając konstytucyjność ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych zacząć należy od odczytania jej ratio legis, od odczytania, co chroni ustawa. Moim zdaniem ustawa chroni cel niezarobkowy realizowany międzypokoleniowo, z naciskiem na międzypokoleniowo, i stawia na straży tej idei Polski Związek Działkowców, który musi patrzeć nieco dalej niż członkowie tego Związku. Ustawa chroni użytki zielone w miastach; ustawa wyraża ideę, że nie wszystko jest na sprzedaż; ustawa chroni prawa osób uprawiających ogrody i zapewnia na ich rzecz realizację celów socjalnych. Cele, które ma realizować ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych zdeterminowały hierarchię wartości konstytucyjnych, którą należy wziąć pod uwagę, oceniając zgodność z konstytucją rozwiązań przyjętych przez ustawodawcę. W mojej ocenie w rozpatrywanej sprawie należało uwzględnić wartości konstytucyjne, których ochrona jest ważniejsza niż tych, które w swoim wniosku wskazał Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego i co podzielił Trybunał Konstytucyjny. Trybunał przyznał pierwszeństwo zasadzie demokratycznego państwa prawnego, zasadzie równości, ochronie własności i wolności zrzeszania się. Moim zdaniem te wartości należało zderzyć z takimi wartościami jak: dobro wspólne, społeczna gospodarka rynkowa, zrównoważony rozwój, a przede wszystkim godność człowieka jako źródło jego wolności i praw.

Uwzględniając ratio legis ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, jest dla mnie bezsporne, że konstytucja priorytetowo traktuje ten drugi katalog. W toku rozprawy także nikt nie kwestionował roli ogrodów działkowych w Polsce, zwłaszcza ich znaczenia dla osób starszych, dla których działka częstokroć staje się ważnym elementem ich życia na emeryturze. Dlatego na sytuację działkowców patrzę przez pryzmat zasady godności, wyrażanej w art. 30 konstytucji, która jest nie tylko punktem wyjścia szczegółowych praw i wolności jednostki, ale pełni także rolę szerszą, bo orientuje całą konstytucję na sytuację człowieka jako samorealizującej się indywidualności.

Przy rozpatrywaniu tej sprawy należało zwrócić uwagę na to, co powinno być podstawą wszystkich orzeczeń Trybunału, czyli na cel prawa, którym jest dobro człowieka. Dobro osoby ludzkiej musi być naczelnym kryterium rozstrzygnięć podejmowanych przez Trybunał. W sprawie jak ta – dotycząca rodzinnych ogrodów działkowych – mamy do czynienia z odwiecznym konfliktem między duchem a literą prawa. Prawo spełnia swą rolę, gdy nad przepisami, czyli jego literą, dostrzega się ducha, czyli ideę, którą przepisy mają realizować. Urzeczywistnieniem tej idei jest zaś podmiot prawa, czyli osoba ludzka i jej dobro. Dostrzegam realne zagrożenia dla tych wartości w sytuacji, gdy ustawodawca nie zrealizuje na czas wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Reforma instytucji ogrodów działkowych w Polsce musi być bardzo przemyślana, a ustawodawca ma niełatwe zadanie pogodzenia w ustawie często pozostających ze sobą w sprzeczności interesów wielu podmiotów, m.in. działkowców, reprezentowanych przez Polski Związek Działkowców, gmin, inwestorów, a także – przede wszystkim w Warszawie – dawnych właścicieli poszkodowanych przez dekret warszawski.

Reforma ta wymaga odpowiednio długiego czasu, dlatego w mojej ocenie procedowanie w tej sprawie powinno wyglądać następująco. Wyrok Trybunału winna poprzedzić sygnalizacja, w której wskazano by konieczne do rozwiązania  problemy konstytucyjne wymagające pilnego działania ustawodawcy. Dzięki temu ustawodawca zyskałby więcej czasu niezbędnego na gruntowną analizę problemu i jego rozwiązanie w drodze dialogu między zainteresowanymi. Sygnalizacja taka byłaby także dobrym przykładem współdziałania między organami konstytucyjnymi. Tak się jednak nie stało i Trybunał od razu wydał wyrok, orzekając o niekonstytucyjności większości przepisów ustawy z 2005 roku. Trybunał odroczył wprawdzie z jednym wyjątkiem wejście wyroku w życie o maksymalny termin 18 miesięcy, jednak w mojej ocenie jest za mało czasu na uchwalenie nowych przepisów.

Moje obawy są uzasadnione ze względu na dotychczasową praktykę ustawodawcy jeśli chodzi o realizacje wyroków Trybunału. Posłużę się dwoma przykładami. Pierwszy z nich dotyczy sprawy, w której Trybunał oceniał konstytucyjność instytucji asesorów sądowych (sprawa SK 7/06). Biorąc pod uwagę ustrojową wagę problemu oraz potencjalne skutki orzeczenia o niekonstytucyjności zakwestionowanych przepisów, Trybunał poprzedził wyrok w tej sprawie postanowieniem sygnalizującym Sejmowi konieczność rozważenia podjęcia inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie unormowania systemu powoływania osób sprawujących władzę sądowniczą.  Chodziło o to, aby Sejm miał więcej czasu niż 18 miesięcy na uchwalenie przepisów. Drugi przykład to do dziś nie wykonany wyrok Trybunału z 3 czerwca 1998 roku w sprawie K 34/97 dotyczącej funduszu wczasów pracowniczych. W uzasadnieniu tego wyroku Trybunał podkreślił konieczność pilnej interwencji ustawodawcy, m.in. w takich kwestiach jak sukcesja majątku po byłym funduszu wczasów pracowniczych. Do dnia dzisiejszego ten wyrok nie został zrealizowany.

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę, jak bardzo kontrowersyjna i skomplikowana pod względem jurydycznym jest materia dotycząca ogrodów działkowych, obawa o terminową realizacje wyroku Trybunału jest całkowicie uzasadniona. Skutki zwłoki ustawodawcy mogą być zaś katastrofalne, zwłaszcza w sferze stosunków własnościowych. Pozostaje mi wyrazić nadzieję, że moje obawy będą płonne. Na koniec pragnę przedstawić dylemat, przed którym stanąłem jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Musiałem  oceniać niedoskonałą ustawę, która dobrze chroni obywateli i ziemię, którą uprawiają. Musiałem wybierać: z jednej strony nadzieje i obawy miliona członków Polskiego Związku Działkowców, z drugiej – zarzuty wobec ustawy sformułowane przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Kierując się zasadą primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić, złożyłem zdanie odrębne do wyroku Trybunału".

(materiał spisany na podstawie ustnego przekazu)

Żródło: Krajowa Rada PZD

POLSKI ZWIĄZEK DZIAŁKOWCÓW OKRĘG PODKARPACKI w Rzeszowie ul.Bernardyńska 5/9, 35-069 Rzeszów tel. sekretariat 17/ 85-43-552 e-mail: sekretariat@podkarpacki.pzd.pl